Kto wybiera jesienny wypoczynek? Zmiana profilu współczesnego gościa
Jesienny profil turysty różni się od tego, z którym branża mierzy się w czasie wakacji. Zamiast rodzin z dziećmi w wieku szkolnym, w kurortach zaczynają dominować pary, single, podróżujący solo oraz osoby starsze. Pojawia się także duża grupa klientów pracujących zdalnie. Łączy ich jedno: szukają miejsc, które pozwolą im na pełne wyciszenie i ucieczkę od codziennego pędu.
– Od dłuższego czasu widzimy, że jesienne miesiące przyciągają zupełnie innego klienta niż szczyt lata. Nasi goście otwarcie przyznają w ankietach, że świadomie rezygnują z wyjazdów lipcowych czy sierpniowych, gdyż męczy ich wakacyjny hałas i ścisk w popularnych miejscowościach. Szukają spokoju, a ten najłatwiej znaleźć właśnie we wrześniu czy październiku. Ogromnym zainteresowaniem cieszą się w tym okresie apartamenty w Kołobrzegu, Szklarskiej Porębie czy Karwicy. Dodajmy również, że w okresie jesiennym ceny są niższe niż w sezonie wakacyjnym, co dodatkowo przyciąga wielu turystów – mówi Katarzyna Szkudlarek, Menedżer Rozwoju Nowych Inwestycji Sun & Snow.
POLECAMY
Spokój na szlakach i plażach jako nowa definicja luksusu
Dla wielu podróżnych luksusem przestały być hotele z setkami pokoi i głośnymi animacjami. Pusta plaża nad Bałtykiem, na której słychać tylko szum fal, czy spokojniejsze szlaki w Karkonoszach i Tatrach stają się głównym magnesem przyciągającym gości po sezonie. Turyści chcą czerpać przyjemność z samego faktu przebywania w danym miejscu, bez konieczności stania w kolejkach do lokalnych atrakcji czy restauracji.
Zmiana podejścia do podróżowania jest bardzo wyraźna. Ludzie chcą po prostu zwolnić. Jesienią mają czas na to, by pójść na długi spacer, zjeść kolację w lokalnej knajpce bez wcześniejszej rezerwacji stolika i poczuć klimat danego regionu. Z perspektywy operatora widzimy, że ta kameralność i brak masowej turystyki stają się kartą przetargową polskich kurortów w okresie od września do listopada.
Kapryśna pogoda podnosi poprzeczkę. Liczy się standard wnętrza
O ile latem apartament lub pokój hotelowy służy głównie jako baza noclegowa, o tyle jesienią staje się on centralnym punktem całego wyjazdu. Kiedy wieczory robią się chłodne, a pogoda bywa nieprzewidywalna, oczekiwania gości wobec standardu wykończenia i wyposażenia drastycznie rosną. Przestrzeń, w której spędza się deszczowe popołudnie, musi być w pełni komfortowa.
Kiedy aura na zewnątrz nie sprzyja, apartament musi oferować coś więcej niż tylko łóżko. Nasi goście oczekują dziś standardu zbliżonego do własnego domu, ale w wydaniu premium. Dobrze wyposażony aneks kuchenny, osobna sypialnia, szybki internet do pracy oraz detale, takie jak: ekspres do kawy czy ładny widok z okna, decydują o ostatecznym wyborze oferty. Jeśli obiekt oferuje dodatkowo dostęp do strefy saun, basenu czy jacuzzi w budynku, staje się hitem jesiennych rezerwacji.
Perspektywa biznesowa – stabilizacja przychodów właścicieli
Dla właścicieli nieruchomości inwestycyjnych oraz operatorów zarządzających najmem trend slow travel to kluczowy element budowania stabilności finansowej. Wydłużenie sezonu sprawia, że przychody stają się bardziej przewidywalne, a tradycyjne podziały na wysoki i niski sezon powoli odchodzą w przeszłość.
– Rozwój pracy zdalnej i elastyczność Polaków sprawiły, że wyjazdy weekendowe płynnie wydłużają się o czwartek lub poniedziałek. Turyści chętnie łączą obowiązki zawodowe z odpoczynkiem na łonie natury. Dzięki temu różnice w obłożeniu między weekendami a środkiem tygodnia zaczynają się zacierać. Dla inwestorów, którzy powierzyli nam swoje nieruchomości, to doskonała wiadomość, ponieważ generują one stabilne zyski przez niemal cały rok – podsumowuje Katarzyna Szkudlarek z Sun&Snow.