Świat zmaga się z pandemią COVID-19. Wiemy, że dla restauratorów jest to czas pełen wyzwań. Jak restauracja Aroma poradziła sobie z kryzysem spowodowanym pandemią koronawirusa?
POLECAMY
– COVID-19 zrobił spustoszenie na rynku gastronomicznym i pokazał, jak bardzo skupiliśmy się w ostatnich latach na budowaniu ideologii dołożonej do jedzenia. Nikt przez ostatnie lata nie brał pod uwagę tego, że w 1 sekundzie zostanie nam zabrana możliwość pracy i zapewnienia minimum środków do życia sobie i pracownikom. Nagle okazało się, że restauracje, hotele i cała branża stanęły pod ścianą i zmuszone została do spuszczenia głowy i niejednokrotnie drastycznych zachowań, zaczynając od masowych zwolnień, obniżek wynagrodzeń, a kończąc na ogłoszeniu upadłości.
Czy koronawirus był wyzwaniem?
– Szczerze mówiąc, był i jest początkiem ogromnej, nieodwracalnej zmiany. Zmieni nas (restauratorów, szefów kuchni i restauracje) w kreatywne biznesy, a nie tylko kreatywne „talerze”. Koronawirus wpłynie również na poziom kreacji menu w restauracjach. Efektem tego będzie obniżenie średniego rachunku, co w finalnym podsumowaniu mocno obniży nasze zyski (koszty pozostają na podobnym poziomie). Aroma postawiła na walkę i obronę tego, co przez ponad dwa lata budowaliśmy. Wprowadziliśmy zmiany w postaci lunch menu w pudełkach z odbiorem w okienku, dostawami do domów i firm w obrębie 15 km. Postanowiliśmy wprowadzić własne wyroby wędliniarskie, słoiki i menu grillowe w 100% gotowe do obróbki termicznej. Największym zaskoczeniem był dla nas okres Świąt Wielkiej Nocy: przygotowaliśmy ofertę dań tradycyjnych i ona pozwoliła nam pokryć wszystkie straty i zabezpieczyć kolejny miesiąc utrzymania restauracji i wszystkich pracowników. Z jednej strony był to świetny ruch, który pozwolił mocno wkomponować się w lokalny rynek i zbudować stabilne więzi z naszymi gośćmi. Zmieniliśmy produkt, wprowadziliśmy codzienne zróżnicowane menu, co pokazało, jak mocno możemy liczyć na wsparcie całej społeczności gminy i karmić rodziny od dzieci po osoby starsze, które były w tym okresie najbardziej narażone.
Jak COVID-19 ukształtuje gastronomię? Co musimy zmienić?
– Zacznę optymistycznym akcentem. Może moi koledzy z branży się ze mną nie zgodzą, ale uważam, że ta sytuacja była bardzo potrzebna i pokazała, jak silnymi jesteśmy osobowościami i jak bardzo kreatywnymi. Śledziłem bardzo wielu szefów kuchni i restauracje i przyznam się, że cieszyła mnie różnorodność pomysłów i rozwiązań. Widząc ogólnopolską walkę z COVID-19, optymistycznie patrzyłem w przyszłość. Nagle okazało się, że potrafimy się zjednoczyć, wspierać i utrzymać nie tylko swoje biznesy, ale zadbać też o swoich pracowników, lekarzy i inne instytucje. Na pewno na jakiś czas pozostanie w pamięci to, co nas dotknęło, i będziemy wracać myślami do tych chwil. Dla mnie t...
Ta część serwisu dostępna jest
tylko dla zalogowanych.
Zaloguj się, aby uzyskać dostęp do materiałów.
Nie masz jeszcze dostępu?
Zarejestruj się bezpłatnie i zyskaj dostęp do pełnej
zawartości serwisu.