Pomimo że millenialsi opuszczają gniazdo rodzinne o prawie dekadę później niż ich poprzednicy, to branża turystyczna już dziś stara się pozyskać i utrzymać nowych, potencjalnych klientów. Nic w tym dziwnego, bowiem szacuje się, że do 2020 r. co drugi klient hotelowy będzie należał do pokolenia Y i jest to już dziś najszybciej rosnący segment potencjalnych gości hotelowych. Pokolenie Y bardzo często nazywane jest również „pokoleniem Millenium”, „następną generacją” czy „pokoleniem cyfrowym”. Od wcześniejszego pokolenia z pewnością odróżnia ich to, że wyrośli w czasach, w których nastąpił niespotykany dotąd rozwój technologii cyfrowej, a internet stał się dostępny tak samo jak powietrze.
POLECAMY
W związku z tym, typowy przedstawiciel tego pokolenia ma krąg przyjaciół, który nie ogranicza się do znajomych mieszkających w jednej miejscowości, a wprost przeciwnie – na całym świecie. Łatwiej określić, jakie cechy wspólne można przypisać millenialsom, a trudniej dostrzec, że wbrew powszechnie panującej opinii jest to jednak grupa bardzo różnorodna pod względem demograficznym i upodobań. Połowa z nich to osoby niebędące w związkach, a prawie 80% millenialsów nie ma jeszcze dzieci. W raporcie Sabre przebadano ponad tysiąc respondentów w wieku między 18. a 35. rokiem życia i zauważono, że styl podróżowania ulega zmianie przede wszystkim w zależności od tego, czy respondenci posiadali dzieci. Ci, którzy byli już rodzicami, spędzali z nimi co drugi wyjazd niebiznesowy.
Ze względu na potencjał siły nabywczej pokolenia Y branża hotelowa zaczęła zmieniać swoje oblicze. O ile poprzednie pokolenia oczekiwały od hoteli przewidywalności, wygody i pewnego rodzaju jednorodności, tak kolejne oczekuje swoistej rewolucji. Obiekt hotelowy powinien dostarczać niepowtarzalnych wrażeń, nawiązywać do trendów lokalnej społeczności i zapewniać usługi szyte na miarę. Inwestor hotelowy, który oczekuje stabilnych i przewidywalnych przychodów w okresie kolejnych 10 lat, nie może zignorować potencjału tej grupy klientów. Istotna zatem jest odpowiedź na pytanie, czego nasz gość oczekuje i jak na etapie planowania inwestycji możemy sprostać jego wymaganiom.
W ostatnim czasie globalne sieci hotelowe powiększyły swoje portfolia marek o takie, które mają w sobie potencjał przyciągnięcia nowego segmentu klientów. Podróż do hotelu ma być częścią przygody, a nie jedynie docelowym zakwaterowaniem. Dla przykładu, hotele Moxy (Marriott International) zrewolucjonizowały segment hoteli ekonomicznych dwu- i trzygwiazdkowych. Za przystępną cenę klient otrzymuje niezapomniane wrażenia – od kulinarnych, poprzez muzyczne, a marka obiecuje, że będzie czuł się w hotelu, jak na własnej sofie, tylko dodatkowo z obsługą barmana.
Hilton, podobnie jak Marriott, zaoferował konsumentom markę ekonomiczną TRU, która ma na celu zapewnić gościom przestronne miejsce spotkań w postaci lobby, które jest o 80% większe niż w siostrzanej marce Hampton. Hotel oferuje dużo mniejsze pokoje, które są skromniej wyposażone – za to gość hotelowy ma do swojej dyspozycji strefę coworkingową i bar otwarty przez całą dobę.
Pionierem tego stylu była marka stworzona przez Rattana Chadha i Michaela Leviego – CitizenM, której celem było dostarczenie butikowej jakości hotelu w przystępnej cenie. Skupiła się na nowej grupie gości hotelowych ceniących sobie luksus i dobre wzornictwo, obytych w świecie, mobilnych, dla których zakwaterowanie to nie tylko wygodne łóżko i miękkie ręczniki, ale przede atmosfera i dobra zabawa. Hotel jest zaprojektowany tak, aby jak najbardziej chronił środowisko – zarówno na etapie jego budowy, jak i podczas użytkowania.
Millenialsi często korzystają z zakwaterowania w hostelach – to głównie ci, którzy podróżują najchętniej i najczęściej. W ostatnich latach przychody branży hostelowej rosną co roku o prawie 8% i osiągnęły poziom 5,2 mld dol. Sama branża też ewoluuje – już teraz 90% obiektów posiada w swojej ofercie nie tylko wieloosobowe, ale również indywidualne pokoje. Globalne sieci hotelowe nie zamierzają przeoczyć tego trendu i same przygotowują koncepcje hostelowe, które mogą przyciągnąć ten segment konsumenta. Ostatnim „dzieckiem” grupy Accor jest hostel zwany „otwartym domem” pod marką Joe&Joe, który zapewnia zakwaterowanie w pokojach indywidualnych albo wieloosobowych z dostępem do wspólnej kuchni i pokoju dziennego.
Wyposażenie jest wyjątkowo proste – łóżka zbite ze sklejki drewnianej, ale każde z nich wyposażone jest w gniazdo USB, kontakt, wentylator i lampkę do czytania. Najważniejszym miejscem hostelu, podobnie jak w poprzednich przykładach, są przestrzenie wspólne, które nie tylko oferują posiłki, ale stają się miejscem spotkań i wydarzeń kulturalnych. Społeczne hostelowe interakcje umożliwia specjalnie zaprojektowana smartfonowa aplikacja, za pomocą której goście mogą komunikować się ze sobą lub organizować wspólne imprezy.
Podsumowując, obiekt hotelowy wybudowany w oparciu o najnowsze trendy powinien przede wszystkim zapewnić przestronne części wspólne, w których strefy gastronomiczne, coworkingowe i te przeznaczone do odpoczynku wzajemnie przenikają się, tworząc wspólną otwartą przestrzeń. Głównym miejscem spotkań jest bar lub nieformalna restauracja, które zapewniają dodatkowe przychody z działalności gastronomicznej. Restauracyjne menu jest proste, zdrowe i oparte na produktach od lokalnych dostawców. Koszty operacyjne hotelu ograniczone są do minimum. Ważnym elementem komunikacji z klientami stają się aplikacje smartfonowe, które pozwalają nie tylko na obniżenie kosztów operacyjnych, ale są również alternatywnym kanałem dystrybucji, który ogranicza koszty związane z usługami OTA. Mniejsze znaczenie ma wielkość pokoju hotelowego, ale za to bardziej istotne stało się unik...
Ta część serwisu dostępna jest
tylko dla zalogowanych.
Zaloguj się, aby uzyskać dostęp do materiałów.
Nie masz jeszcze dostępu?
Zarejestruj się bezpłatnie i zyskaj dostęp do pełnej
zawartości serwisu.